niedziela, 21 lutego 2016

MUSTANG (RECENZJA #2)



"Mustang" to film, który w ubiegłym roku przykuł dość dużą uwagę na festiwalach filmowych m.in. w Cannes, Toronto, Karlowych Warach, Valladolid czy Wenecji.
Został również nominowany do Oscarów za najlepszy film nieanglojęzyczny. 

Był jednym z tych filmów, o których myślałam jeszcze bardzo długo po jego zobaczeniu. Przyciągnął mnie swoją tematyką oraz tym, że mogłam w pewnym sensie utożsamić się z bohaterkami, ze względu na podobny wiek.

Film opowiada o pięciu nastoletnich siostrach, które mieszkają w nadmorskim miasteczku kilkaset kilometrów od Stambułu. Po śmierci rodziców opiekę nad nimi sprawuje ich babcia.
Pewnego dnia dziewczęta wraz ze znajomymi wybierają się na plaże świętować koniec roku szkolnego. Zostają przyłapane na niewinnych zabawach z chłopcami i oskarżone o niemoralne zachowanie. 



Od tego czasu rodzina trzyma je pod kluczem i szuka szybkiego sposobu na ujarzmienie sióstr. Najlepszym wyjściem okazuje się być wydanie dziewcząt za mąż. Rozpoczynają więc naukę podstawowych czynności, które musi wypełniać zamężna kobieta. Zostaje im odebrana wolność oraz możliwość podejmowania własnych decyzji.
Dziewczęta muszą odnaleźć się w nowej sytuacji, lecz niektóre próbują sprzeciwić się rodzinie, z powodu tęsknoty za dawnym życiem.




Muzyka w filmie idealnie współgra z jego tematyką. Dzięki niej mogłam jeszcze bardziej zagłębić się w przeżycia i odczucia sióstr. Dała mi możliwość większego zrozumienia ich cierpienia i siły walki. 
Zdjęcia do "Mustanga" są fenomenalne! Oglądając go znajdywałam się samym środku wydarzeń mając wrażenie, że jestem jedną z uczestniczek. Rzadko kiedy film naprawdę potrafi "wciągnąć" widza, jednak temu na pewno się to udało.

Uważam, że tytuł filmu nie jest przypadkowy. To metafora wolności, która została odebrana dziewczętom, którą tak bardzo pragnęły odzyskać.
Film ukazuje kulturę Turcji, jak i jej obyczaje. To niesamowite, że pomimo tak wielu różnic kulturowych, dojrzewanie i sposób myślenia młodych osób jest praktycznie taki sam wszędzie na świecie. 

„Mustang” to poruszająca opowieść o dorastaniu, sprzeciwianiu się narzuconym nam zasadom oraz poszukiwaniu utraconej wolności.



tytuł oryginalny: Mustang
czas trwania: 1 godz. 37 min.
gatunek: dramat
reżyseria: Deniz Gamze Ergüven
scenariusz: Deniz Gamze Ergüven, Alice Winocour


sobota, 6 grudnia 2014

TRUPOSZ (RECENZJA #1)

Mało kto słyszał o tym filmie; nawet ja, jako fanka Johnny'ego Depp'a, dowiedziałam się o nim całkiem niedawno. Muszę przyznać, że zdecydowanie wart jest polecenia. Film nakręcony jest w sposób nietypowy. Pomimo roku 1995 obraz pozostaje czarno biały, co pozwala nam lepiej wczuć się w czasy przedstawione na ekranie. 
Co prawda efekty specjalne, choć trudno jest to w ten sposób nazwać, pozostawiają wiele do życzenia, ale według mnie to dodaje urok tejże produkcji.
Sposób, w jaki zmontowano ten film bardzo mi się spodobał. Dzięki krótkim scenom przedzielonym kilku sekundowymi 'pauzami' film nabiera więcej dynamiki i o wiele łatwiej się go ogląda.  
 

 Film przedstawia historię pewnego księgowego o imieniu William Blake, który nie długo po przybyciu do miasteczka w poszukiwaniu pracy, zostaje oskarżony o morderstwo, a on sam zostaje ranny. Jak się okazuje ofiarą padł syn niedoszłego pracodawcy Blake'a, który w efekcie wysyła za nim list gończy oraz wynajmuje trzech płatnych morderców. 
Mężczyzna trafia pod opiekę nieznajomego Indianina o imieniu Nikt. Wspólnie odbywają długą podróż, podczas której eliminują innych potencjalnych zabójców Blake'a, ale też zacieśniają więzi i jeszcze bardziej się do siebie zbliżają.

Przez cały film towarzyszą nam niepowtarzalne brzmienia gitary w wykonaniu Neil'a Young'a, które fantastycznie uzupełniają całość i dzięki którym jeszcze lepiej można odczuć westernową atmosferę.

''Truposz'' to film fantastyczny, zachwycający. Wywarł na mnie ogromne wrażenie, z chęcią zobaczyłabym go jeszcze raz. Wszystko tutaj łączy się w kompletną całość.
Można w nim znaleźć przemoc, humor, również przepiękną poezję, której niesposób zapomnieć po obejrzeniu tego arcydzieła.
Przyznam szczerze, ze jest to ambitne kino, a już na pewno wymagające. Nie można go zobaczyć 'ot tak', nie zwracając uwagi na detale. Film wymaga od widza biernego udziału w przedstawionej historii, z łatwością można się w niego wciągnąć. Wszystko tutaj ma znaczenie, najdrobniejszy gest, najcichsze słowo. 
Polecam ten film każdemu, kto tylko lubi tego typu klimaty. I tak jak mówię, muzyka czyni to wszystko jeszcze lepszym.

tytuł oryginalny: Dead Man
czas trwania: 2 godz. 1 min.
gatunek: dramat, western, psychologiczny                 
reżyseria: Jim Jarmusch
scenariusz: Jim Jarmusch